|
česko-polská internetová stránka |
| home | aktuality/ aktualności | archiv | politika | O Czechach | O Polsku | Oferta/nabidka | inne/jine | kultura | linky - kontakt |
|
kodowanie ISO-8859-2 |
Precz z tą konstytucją

W obu tych krajach tak naprawdę nie odbywa się żadna porządna debata na temat przyszłej tzw. konstytucji europejskiej, główne media opiniotwórcze zajmują się czym innym, ale politycy prawicowi biją na alarm. Być może ich opinie dotrą do szreszej rzeszy odbiorców, czyli poza internet (gdzie można nieskrępowanie szerzyć niewygodne poglądy, ale – niestety – internet jest nadal raczej elitarnym środkiem przekazu) i zmuszą do refleksji obywateli. To, jak na razie, jest pobożne życzenie.
Chrześcijańska Słowacja
W Republice Słowacji najostrzej europejski szał legislacyjny krytykuje Ruch Chrześcijańsko Demokratyczny (KDH), partia współtworząca centro-prawicową koalicję rządzącą. Chadecy już wcześniej przeforsowali przegłosowanie w parlamencie uchwały o konieczności szanowania słowackich wartości kulturowych i cywilizacyjnych w przyszłej zjednoczonej Europie. Takie uchwały są zazwyczaj traktowane jako akt symboliczny, ale chadecy z Bratysławy nie zamierzają pozostać przy symbolizmie. Podczas ostatniej debaty parlamentarnej, w ramach której rozpatrywano postawę Republiki Słowackiej wobec rzymskich negocjacji nt. tzw. konstytucji europejskiej KDH wystąpiła z ostrą krytyką Karty Praw Podstawowych, która ma być częścią integralną umowy konstytucyjnej. Vladimír Palko, wiceprzewodniczący KDH i minister spraw wewnętrznych w debacie parlamentarnej zakwestionował brak wartości chrześcijańskich w preambule tzw. konstytucji, zwracając uwagę na to, iż obecny zapis mówi o : „kulturowym, religijnym i humanistycznym dziedzictwie Europy” Minister zapytał: „Czy idzie tu o religie celtyjskich druidów, może o Pioruna i starych Słowian albo o Zeusa i starych Greków...?” Dowodził, iż nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego, iż obecną Europę ukształtowało przede wszystkim chrześcijaństwo. Palko zauważył, iż w Unii Europejskiej panuje strach z tradycyjnych wartości europejskich i że przypomina mu to rewolucyjne odrzucanie wszelkich tradycji, które już doświadczyliśmy. Co gorsza, fobie te znajdują praktyczny wyraz we wspomnianej Karcie. Tak np. art. II odst. 7 każdemu gwarantuje „respektowanie jego życia prywatnego”. Właśnie takie powoływanie się na prywatność umożliwiło amerykańskiemu sądowi najwyższemu pozytywnie zaopiniować interrupcje w 1973 roku! W tymże art., w odst. 21 jest z kolei zakaz jakiejkolwiek dyskryminacji w związku z „orientacja seksualną” w połączeniu z art. II odst. 9, który gwarantuje prawo do małżeństwa. Podobnych dziwactw jest w omawianym dokumencie, jak dowodził Palko, więcej. Sęk w tym, iż po uchwaleniu tzw. konstytucji Słowacja nie będzie miała już nic do powiedzenia w tych i innych sprawach! „Dlaczego chcemy się wyrzec prawa decydowania w tych delikatnych kwestiach etycznych?!” Minister dramatycznie zapytał gdzie się podziała unijna zasada pomocniczości przekazująca jak najszerszy zakres praw na niższy szczebel, skoro państwo słowackie będzie w tych (i nie tylko) kwestiach zupełnie bezwolne.
Słowacka chrześcijańska demokracja ma poważne wątpliwości, ale te przemawiają na korzyść odrzucenia całego projektu tzw. konstytucji jako takiej. W ramach debaty parlamentarnej jednoznacznie taki wariant poparł poseł tej partii Fgrantišek Mikloško: „Jeżeli konstytucja europejska ma być uchwalona i ma być zła, to osobiście uważam. iż lepiej, by nie była w ogóle uchwalona. Nic się nie stanie. Obowiązują postanowienia z Nice... O ile uchwalimy złą konstytucję, to praktycznie niemożliwe będzie ją zmienić. Wystarczą dwa, trzy mocne państwa, by wstrzymać proces jakiejkolwiek zmiany.”
KDH, jak na razie, jest jedyną liczącą się partia polityczną Słowacji, która domaga się rozpisania referendum, w którym obywatele mogli by zadecydować o przyjęciu tzw. konstytucji.
Natomiast w Czechach plebiscyt najprawdopodobniej będzie,
chce tego rząd i opozycja. Rząd dlatego, iż nie jest w stanie przegłosować przyjęcia tego dokumentu w parlamencie, brak mu głosów. Opozycja z kolei uważa, iż sprawa jest na tyle ważna, iż obywatele muszą mieć prawo decyzji. Szczególnie prawa cześć opozycji, czyli Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) zgłasza cały szereg zastrzeżeń do obecnego projektu tzw. konstytucji europejskiej. Czołowy polityk ODS, Jan Zahradil, brał udział w pracach Konwentu, który projekt opracował. Jego świadectwo jest ciekawe. Zahradil (poseł) bowiem twierdzi, iż Konwent pracował – łagodnie rzecz ujmując – nietypowo. Bez porządku obrad, bez głosowania. Ekspert ODS ds. polityki zagranicznej przytacza epizod (tekst z seminarium o konstytucji europejskiej zorganizowanego w Pradze w październiku w instytucie CEP): „w chwili. kiedy 14 lub 15 przedstawicieli rządów narodowych protestowało na Konwencie przeciwko jednemu z postanowień, głos zabrał francuski poseł Duhamel i zwołał: <Nie zważajmy na nich, to są tylko przedstawiciele rządów narodowych a my jesteśmy przecież KONWENTEM.>”
Zahradil, podobnie jak słowaccy prawicowcy, szczególnie krytykuje Kartę Podstawowych Wolności, której treść charakteryzuje jako „trzecie pokolenie praw człowieka”. Jest to szereg roszczeń (zbiorowych, gospodarczych i społecznych), które będą egzekwowalne na podstawie decyzji europejskiego sądu. W ten sposób – za pośrednictwem owych decyzji sądu – będzie gwałtownie ograniczona suwerenność państwowa. Zdaniem posła ODS projekt ustanowienia traktatu o konstytucji europejskiej jest właściwie próbą „nowego koncertu mocarstw, na wzór tego z 1815 roku, po Kongresie Wiedeńskim”. Według Zahradila chodzi o zaprowadzenie takiego ładu, w którym mocna czwórka lub trójka będzie decydowała o wszystkim i z góry wiadomo, kto będzie odgrywał rolę statysty.
Zahradil, który poznał kulisy obrad Konwentu, utrzymuje, iż „Niemcy i Francja właściwie szantażują innych łącząc los traktatu z strumieniem finansów z funduszy strukturalnych. Jest to niezbity dowód na to, że będzie dochodziło do wywierania politycznej presji, że głosy nieposłusznych będą kupowane... iż nieposłusznym będą obiecane różne funkcje itp. Jest to lekcja poglądowa polityki mocarstwowej w tej najczystszej formie.”
ODS, która poparła wejście Czech do unii sprzeciwia się przekształceniu UE w „superpaństwo”. Poseł tej partii, Hynek Fajmon, w wywiadzie dla gazety Lidové noviny (2.10.) stanowisko partii wyraził: „Nie życzymy sobie pogłębiania integracji europejskiej w kierunku superpaństwa. Życzymy sobie współpracy równych sobie narodów....nie chcemy przenoszenia kolejnych kompetencji na Brukselę i obawiamy się takiej możliwości, iż w kwestiach zasadniczych Republika Czeska będzie po prostu przegłosowana.”
Widać więc, iż w Słowacji i Czechach nie brak zdecydowanych przeciwników tzw. konstytucji europejskiej. Nie są to drugoligowe partie polityczne, lecz siły poważne i liczące się na scenie politycznej. Inna sprawa to obojętność elit i mediów. Elity pracę Konwentu zasadniczo chwalą widząc tylko kosmetyczne błędy (trochę głosów więcej by się przydało) nie dopuszczając w ogóle myśli, iż koncept jest poroniony. W sukurs im idą media (w Czechach w większości opanowane przez Niemców). W Czechach właściwie referendum to duża szansa na legitymizowanie tego projektu wyzbycia się własnej suwerenności. Ale czasami nad Wełtawą jest tak, iż wyborca głosuje wbrew mediom i wbrew elitom.
Vladimír Petrilák, napisane dla pisma Nasza Polska, 22.10.2003